Pieczone kotlety z dyni i fasoli

Jasne, robienie kotletów warzywnych to nie jest błyskawiczny proces.

Kiedy jednak raz na jakiś czas poświęcisz trochę więcej czasu i przygotujesz
górę takich kotlecików, w zamrażarce będzie czekać na Ciebie pyszny,
pełnowartościowy roślinny posiłek, który po rozmrożeniu wystarczy tylko odgrzać
(w piekarniku lub mikrofali).
Doskonały pomysł na obiad, kiedy naprawdę nie masz czasu na gotowanie.

Z tego przepisu zrobisz 24 kotlety o średnicy 7cm. To optymalne
wykorzystanie dwóch typowych blach w piekarniku i Twojego czasu.

8 porcji

80 minut

2 szklanki lub puszki ugotowanej białej fasoli (480g)

500g puree z dyni hokkaido ze skórkami  (jeśli masz więcej skórek, bo sam miąższ
został wykorzystany do innego przepisu, to świetny pomysł, żeby je tutaj zużyć)

200g kaszy jaglanej (suchej)

100g ziaren słonecznika

50g natki pietruszki

łyżeczka płatków chili

łyżeczka kuminu

łyżeczka kolendry

łyżeczka soli

łyżka oleju

  1. Ugotuj kaszę jaglaną w posolonej wodzie.
  2. Słonecznik upraż na suchej patelni.
  3. Posiekaj natkę pietruszki.
  4. Przyprawy rozdrobnij w moździerzu.
  5. Zblenduj fasolę, dynię i kaszę jaglaną na (prawie) gładką masę. Pod koniec blendowania dodaj natkę pietruszki.
  6. Dodaj przyprawy, słonecznik, wymieszaj.
  7. Rozgrzej piekarnik do 200°C.
  8. Do miski nalej zimną wodę i wlej łyżkę oleju. Zanurz ręce w misce przed zrobieniem każdego kotlecika. Dzięki temu ujarzmisz lepiącą masę.
  9. Formuj kotleciki o średnicy ok. 6cm i układaj na wyłożonej papierem do pieczenia blaszce, zostawiając między nimi przerwy.
  10. Piecz 40 minut w temperaturze 200°C. W połowie pieczenia zamień blachy miejscami, żeby kotleciki równo się upiekły.

Podawaj z surówką ze świeżych warzyw, kiszoną marchewką lub gotowanym kalafiorem. Dzięki różnym dodatkom kotleciki na pewno Ci się nie znudzą.
Część zjedz od razu, resztę przechowuj w lodówce lub zamrażarce.

2 thoughts on “Pieczone kotlety z dyni i fasoli”

  1. Paulina ZA

    O tak, ja też uwielbiam i praktykuję zapasy wege kotletów w zamrażarce! Pomimo że często jem mięso, to często organizuję taki wege przerywnik w naszym rodzinnym jadłospisie.
    Prze-re-we-la-cyjny ten Twój blog!!!

    PS. do tej pory, kotlety z mojego vege repertuaru to
    1) z czerwonej fasoli z kukurydzą i kolendrą
    2) jaglane z suszonymi pomidorami (na ervegan świetny przepis z sosem z masła orzechowego)
    więc z chęcią sprawdzę również te Twoje 🙂
    Ściskam Was!

    1. Zapasy wege kotletów to takie poczucie bezpieczeństwa. 😉
      Ja również jem mięso, ale te warzywne często są po prostu smaczniejsze.
      Dziękuję bardzo za przemiłe słowa i zapraszam do powrotu po nowe inspiracje.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *